RSS

Witam Państwa bardzo serdecznie…

…w moich skromnych wirtualnych progach.

Nazywam się Maria Kolasińska, jestem pilotem wycieczek – najchętniej do Włoch, którymi „jestem uwiedziona na zawsze i bez wybaczenia”. Zarówno to określenie, jak i tytuł strony zostały zaczerpnięte z przepięknego wiersza Zbigniewa Herberta, który to wiersz w całości przytaczam poniżej, bo każdemu w życiu potrzeba odrobiny poezji.
A na tej stronie zupełnie prozaicznie chciałabym przedstawić Państwu mój zawodowy dorobek i zarazić moimi fascynacjami – literaturą włoską i dotyczącą Włoch, muzyką, ludźmi.
Chciałabym namówić Państwa na podróż do Włoch, opowiedzieć o mojej pracy, podpowiedzieć ciekawe lektury, zapoznać z programami wycieczek do tego cudownego kraju oraz podzielić się swoimi kontaktami.

 

Zbigniew Herbert, Modlitwa pana Cogito – podróżnika

Panie

dziękuję Ci że stworzyłeś świat piękny i bardzo różny

a także za to że pozwoliłeś mi w niewysłowionej dobroci Twojej być
w miejscach które nie były miejscami mojej codziennej udręki

- że nocą w Tarquinii leżałem na placu przy studni i spiż rozkołysany obwieszczał
z wieży Twój gniew lub wybaczenie

a mały osioł na wyspie Korkyra śpiewał mi ze swoich niepojętych miechów płuc
melancholię krajobrazu

i w brzydkim mieście Manchester odkryłem ludzi dobrych i rozumnych

natura powtarzała swoje mądre tautologie:
las był lasem morze morzem skała skałą
gwiazdy krążyły i było jak być powinno – Iovis omnia plena

 - wybacz – że myślałem tylko o sobie gdy życie innych okrutnie
nieodwracalne krążyło wokół mnie jak wielki astrologiczny zegar
u świętego Piotra w Beauvais

że byłem leniwy roztargniony zbyt ostrożny w labiryntach i grotach
a także wybacz że nie walczyłem jak lord Byron o szczęście ludów podbitych
i oglądałem tylko wschody księżyca i muzea

- dziękuję Ci że dzieła stworzone ku chwale Twojej udzieliły mi cząstki swojej tajemnicy
i w wielkiej zarozumiałości pomyślałem że Ducio van Eyck Bellini malowali także dla mnie

a także Akropol którego nigdy nie zrozumiałem do końca cierpliwie odrywał przede mną okaleczone ciało

- proszę Cię żebyś wynagrodził siwego staruszka
który nie proszony przyniósł mi owoce ze swego ogrodu
na spalonej słońcem ojczystej wyspie syna Laertesa

a także Miss Helen z mglistej wysepki Mull na Hebrydach za to że przyjęła mnie po grecku i prosiła
żeby w nocy zostawić w oknie wychodzącym na Holy Iona zapaloną lampę aby światła ziemi pozdrawiały się

a także tych wszystkich którzy wskazywali mi drogę i mówili kato kyrie kato

i żebyś miał w swej opiece Mamę ze Spoleto Spiridiona z Paxos dobrego studenta z Berlina który wybawił mnie z opresji a potem nieoczekiwanie spotkany w Arizonie wiózł mnie do Wielkiego Kanionu który jest jak sto tysięcy katedr zwróconych głową w dół

- pozwól o Panie abym nie myślał o moich wodnistookich szarych niemądrych prześladowcach
kiedy słońce schodzi w Morze Jońskie prawdziwie nieopisane

żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia

a nade wszystko żebym był pokorny to znaczy ten który pragnie źródła

dziękuję ci Panie że stworzyłeś świat piękny i różny

a jeśli jest to twoje uwodzenie jestem uwiedziony na zawsze i bez wybaczenia

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.