<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>...ŚWIAT PIĘKNY I RÓŻNY...</title>
	<atom:link href="http://mariakolasinska.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://mariakolasinska.wordpress.com</link>
	<description>Maria Kolasińska pilot wycieczek do Włoch - Italią uwiedziona na zawsze i bez wybaczenia</description>
	<lastBuildDate>Thu, 24 Nov 2011 22:02:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='mariakolasinska.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>...ŚWIAT PIĘKNY I RÓŻNY...</title>
		<link>http://mariakolasinska.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://mariakolasinska.wordpress.com/osd.xml" title="...ŚWIAT PIĘKNY I RÓŻNY..." />
	<atom:link rel='hub' href='http://mariakolasinska.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>dolce vita, bo życie we Włoszech może być NAPRAWDĘ słodkie</title>
		<link>http://mariakolasinska.wordpress.com/2011/11/24/dolce-vita-bo-zycie-we-wloszech-moze-byc-naprawde-slodkie/</link>
		<comments>http://mariakolasinska.wordpress.com/2011/11/24/dolce-vita-bo-zycie-we-wloszech-moze-byc-naprawde-slodkie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Nov 2011 23:24:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARIA KOLASIŃSKA</dc:creator>
				<category><![CDATA[impresje niefrasobliwe]]></category>
		<category><![CDATA[Andrea Camilleri]]></category>
		<category><![CDATA[babà napoletana]]></category>
		<category><![CDATA[cannoli]]></category>
		<category><![CDATA[cassata]]></category>
		<category><![CDATA[Italia]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Kolasińska]]></category>
		<category><![CDATA[Neapol]]></category>
		<category><![CDATA[pielgrzymki do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[pilot wycieczek]]></category>
		<category><![CDATA[pilot wycieczek do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[Sycylia]]></category>
		<category><![CDATA[Syrakuzy]]></category>
		<category><![CDATA[tiramisù]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki objazdowe do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>
		<category><![CDATA[Włosi]]></category>
		<category><![CDATA[włoskie słodycze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mariakolasinska.wordpress.com/?p=507</guid>
		<description><![CDATA[Gioia, moja przyjaciółka i jednocześnie nasza przewodniczka w Toskanii, mawia, że najważniejszym czasownikiem w języku włoskim jest manggiare – jeść. Jedzenie we Włoszech to nie tylko prosta czynność fizjologiczna, tu się nie je po to, żeby żyć. Tu się żyje, żeby jeść. Ale wcale nie chodzi o ilość. Chodzi o jakość, o smak, o okoliczności, o ludzi, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=507&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gioia, moja przyjaciółka i jednocześnie nasza przewodniczka w Toskanii, mawia, że najważniejszym czasownikiem w języku włoskim jest <em>manggiare</em> – jeść. Jedzenie we Włoszech to nie tylko prosta czynność fizjologiczna, tu się nie je po to, żeby żyć. Tu się żyje, żeby jeść. Ale wcale nie chodzi o ilość. Chodzi o jakość, o smak, o okoliczności, o ludzi, z którymi się jada. Posiłek wzmacnia nie tylko ciało, ale i duszę. Jest fantastyczna książka o tym, którą wszystkim serdecznie polecam: <strong>Elena Kostioukovitch, Sekrety włoskiej kuchni</strong>. Właśnie – nie „włoska książka kucharska”, a o włoskiej kuchni, o włoskich zwyczajach, mentalności. Umbert Eco w przedmowie do tej książki napisał: „Poznanie kuchni oznacza poznanie duszy mieszkańców kraju”. O dziwo, we włoskiej tradycji kulinarnej stosunkowo mało miejsca zajmują słodkości. Niewiele się o nich mówi w różnych opracowaniach, nie traktuje jako części diety śródziemnomorskiej, nie wynosi pod niebiosa w reklamach ani w dziełach literackich.</p>
<p>Mój ukochany Andrea Camilleri w swoich książkach, zwłaszcza tych o komisarzu Montalbano, daje świetny opis kuchni sycylijskiej i przy okazji sycylijskiej duszy. Ale zawsze są to „poważne” dania, żadnych tam słodkości. Dopiero niedawno trafiłam na książkę pod tytułem „Sędziowie”. Trzech autorów, trzy opowiadania o trzech sędziach i ich walce o uczciwość w różnych okresach historii. Niestety, w Polsce to jeszcze nie wyszło, więc cytowane fragmenty są w moim tłumaczeniu, za co autora serdecznie przepraszam.<br />
Camilleri opowiada o tym, jak tuż po zjednoczeniu Włoch, sędzia Efisio Surra przybył z Turynu do Montelusy, żeby zorganizować na nowo i wdrożyć do działania tamtejsze struktury ministerstwa sprawiedliwości. Nieświadomy (czy aby na pewno?) istnienia mafii, musi się z nią zmierzyć. Musi zmierzyć się z szefem miejscowej mafii don Emanuelem Lonero.<br />
Od chwili przybycia do Montelusy, sędziego spotykają przedziwne rzeczy. Do jego nowego domu, którego adresu nie zna nawet sam sędzia, doręczają mu anonimowy list, w którym ktoś życzliwie informuje, że don Emanuele Lonero jest w posiadaniu akt sądowych swoich podwładnych, oskarżonych o morderstwo. Osobiście Surra spotyka się don Emanuelem dwukrotnie i za każdym razem tłem tych spotkań są sycylijskie słodycze.<br />
„Wieczór był tak piękny, że aż się chciało przejść parę kroków po deptaku. Nie spodziewał się znaleźć tam tylu ludzi, którzy w spacer wplatali nieustanny balet z uchyleń kapeluszy, skinień głową, uśmiechów i komplementów.<br />
Ale tym, co przede wszystkim przyciągnęło jego uwagę, była wystawa dużej kawiarni, na której ustawiono najprzeróżniejsze ciastka. Sędzia hołdował jednemu jedynemu nałogowi, nie tak znów mocno skrywanemu:  był nieopanowanym łakomczuchem. Było to przyczyną licznych kłótni z żoną, która obawiała się o jego zdrowie. Zobaczył stos ciastek o dziwnym kształcie, kasztanowe rurki, wykonane z chrupiącego ciasta, długie jakieś 20 centymetrów i napełnione białym kremem, na końcach ozdobionym kandyzowanymi owocami.<br />
Nie wytrzymał i wszedł. Wszystkie stoliki były zajęte. Jak tylko go dostrzeżono, wszyscy obecni na moment zamilkli i zaraz zaczęli znowu rozmawiać.<br />
- Jak nazywają się te ciastka? – zapytał kelnera stojącego za barem.<br />
- Cannoli, ekscelencjo.<br />
Czy to możliwe, że go rozpoznano?<br />
- Poproszę jedno.<br />
Zjadł na stojąco, przy barze. Najświętsza Panienko, co za pychota!<br />
- Poproszę jeszcze jedno.<br />
Podszedł do kasy, żeby zapłacić, ale kasjer mu powiedział: &#8211; Już zapłacone.<br />
- Zapłacone? Przez kogo? – zdziwiony zapytał sędzia.<br />
- Przez don Nené Lonero.<br />
Sędzia odwrócił się, żeby rozejrzeć się po sali. Przy stoliku, przy którym siedziało czterech mężczyzn, dwóch w czapkach z daszkiem i dwóch w kapeluszach, podniósł się krępy pięćdziesięciolatek, wąsaty, rumiany na twarzy i z rudym zarostem, zdjął kapelusz i powiedział: &#8211; Proszę przyjąć jako powitanie.<br />
Bez odpowiadania mu sędzia odwrócił się na powrót do kasjera i popatrzył mu w oczy. Kasjer poczuł zimnego węża wijącego mu się wzdłuż kręgosłupa. Co za oczy ma ten mężczyzna? Błękitne i lodowate jak niebo w zimowy poranek. Potem nie mówiąc nic, Surra położył przed nim monetę o wysokim nominale. Kasjer z opuszczoną głową wydał mu resztę. Sędzia powoli podszedł do stolika, przy którym don Nené nadal stał posępny z powodu odmowy. W kawiarni zapadła cisza, którą można było kroić nożem.<br />
- To wy jesteście Emanuele Lonero?<br />
- Tak.<br />
- Pozwolę sobie skorzystać z okazji, &#8211; powiedział sędzia z uprzejmym uśmiechem.<br />
- Z jakiej okazji? – zapytał don Nené.<br />
- Chwilkę cierpliwości.<br />
Wyciągnął anonimowy list, rozłożył go, z kieszeni wyjął okulary, ze spokojem je założył i wreszcie zaczął mówić głośno i wyraźnie, w taki sposób, żeby słyszeli go wszyscy: &#8211; Nie wiem, kim jesteście i nawet nie chcę tego wiedzieć, ale okazuje się, że niezgodnie z prawem weszliście w posiadanie akt śledczych dotyczących procesów Miliota, Savastana, Curelliego i Costantina. Proszę mi wyświadczyć grzeczność i zwrócić je do trybunału w ciągu dwudziestu czterech godzin.<br />
Złożył list, zdjął okulary, schował je do kieszeni, odwrócił się plecami do don Nené, który skamieniał i wyszedł.<br />
Natychmiast zrozumiał, że popełnił wielki błąd.<br />
Trzeba było zjeść tylko jednego canollo, nie dwa. Jeśli od razu pójdzie spać z żołądkiem obciążonym serem ricotta, na pewno nie zaśnie. Nie, trzeba pospacerować jeszcze przynajmniej przez godzinkę.<br />
Gdy za trzecim razem przemierzał deptak, naprzeciwko niego znalazło się dwóch dobrze ubranych mężczyzn, którzy mijając go wykonali taki ruch, że jeden z nich niemal go musnął. I dokładnie w tym momencie sędzia usłyszał, jak nieznajomy szepnął: &#8211; Brawo! Zasługujecie na szacunek!<br />
Zatrzymał się zdziwiony. To do niego powiedziano, że zasługuje na szacunek? Ale dlaczego, co takiego zrobił? Nie był w stanie sobie na to odpowiedzieć. Może w tych stronach zjedzenie dwóch canolli jeden po drugim to dowód siły charakteru? Naprawdę będzie trudno ich zrozumieć, tych sycylijczyków”.<br />
Don Nené akta zwrócił, ale się nie poddał. Nazajutrz po pamiętnym pierwszym spotkaniu w kawiarni, w drodze do trybunału, ktoś napada na sędziego w zaułku, próbując rozwalić mu głowę jakimś ciężkim przedmiotem, ale ten przez zupełny przypadek wychodzi cało z zamachu i w dodatku niczego nieświadomy! Potem w trakcie zebrania ze swoimi podwładnymi, sędzia Surra otrzymał paczkę, którą przyniósł do pokoju woźny Nicolosi. Paczka była anonimowa i według słów dostawcy, zawierała prezent dla sędziego. Sędzia odpowiedział, że nie przyjmuje żadnych prezentów i kazał paczkę odesłać. Trudno było to zrobić, na paczce nie było nazwiska nadawcy, a woźny nie znał człowieka, który ją przyniósł. Sędzia kazał paczkę wyrzucić, ale jego podwładnych zżerała ciekawość tak wielka, że namówili sędziego, żeby zobaczyć chociaż, o co tyle zamieszania, tym bardziej, że wszyscy podejrzewali, co może się w środku znajdować.<br />
„Woźny położył paczkę na środku stołu, odwinął ją z papieru i wyjął metalową skrzynkę.<br />
Nicolosi zatrzymał się niezdecydowany. On również powziął to samo podejrzenie co do zawartości paczki, jak i inni.<br />
- No więc? Otwórzcie to! – powiedział sędzia.<br />
Nicolosi otworzył skrzynkę.<br />
Wszyscy się podnieśli, żeby zobaczyć, zobaczyli i ciężko opadli na swoje krzesła, poruszeni, pobladli i milczący.<br />
Częściowo owinięta w kawałki tkaniny kiedyś białej, teraz czerwonej, bo poplamionej krwią, w skrzynce tkwiła równo obcięta głowa baranka. Wielkie wytrzeszczona oczy wydawały się ludzkie.<br />
Jedynym, który przemówił, był sędzia Surra.<br />
- No masz! Głowa jagnięcia! – i roześmiał się.<br />
Śmiał się, gdy pozostali siedzieli nieporuszeni, zmrożeni strasznym widokiem i okrutnym przesłaniem tej groźby.<br />
Sędzia śmiał się nadal na odległe wspomnienie z domu rodzinnego. Kiedy był dzieckiem, jego dziadek czasem był w stanie przekonać babcię do przygotowania głowy jagnięcia. Siadał obok dziadka, a dziadek podsuwał mu kawałki mięsa. Boże, jakie to było dobre! Gdy dziadek zmarł, jagnięca głowa zniknęła z rodzinnego menu.<br />
- Komuś z was to smakuje? – zapytał.<br />
Wszyscy opuścili głowy, skonsternowani, wciąż jeszcze nie zdolni, by wydusić z siebie choć słowo.<br />
- Filippazzo, mój krewniak to jada – powiedział Nicolosi.<br />
- Dobrze. Dajcie mu to i niech mu idzie na zdrowie. Jak tam, panowie, możemy kontynuować?<br />
***<br />
- Ten człowiek szczerze mnie przeraża. Ma coś w sobie, czego nie można nazwać ludzkim, &#8211; wyznał sędzia Moresco sędziemu Consolato, gdy wracali razem do domu. Mieszkali blisko siebie, więc część drogi pokonywali razem.<br />
- To tak, jak mnie. Co więcej – powiedział Consolato – Boże odpuść, był w stanie roześmiać się w obliczu groźby śmierci! To my byliśmy przerażeni, nie on! On zareagował jak na prezent, którego niestety nie może przyjąć. Boże mój, co za hart! Co za nieludzka odwaga!<br />
- Chcemy powiedzieć wszystko? – powiedział Moresco – Sędzia Surra to ten, o którym się mówi bohater.<br />
- Zgadzam się z tobą – podsumował Consolato”.<br />
Zwrócone akta zostały zdeponowane w zielonej szafie, w gabinecie sędziego, o czym wiedzieli wszyscy. Nikt natomiast nie wiedział, że sędzia odkrył, że szafa w jego gabinecie się nie zamyka, więc przeniósł jej zawartość do innej, czarnej, na korytarzu, takiej, którą można zamknąć. Być może również dlatego, nie tylko z powodu hartu ducha, zupełnie spokojnie zniósł wiadomość, że w jego biurze wybuchł pożar i wszystko, absolutnie wszystko, włącznie z ową słynną zieloną szafą, spłonęło.<br />
„Dołączył do niego sędzia Consolato.<br />
- Dopiero co się dowiedziałem i zaraz przybiegłem.<br />
Sędzia Surra się do niego uśmiechnął. Matko święta, ten człowiek w miejscu nerwów ma stalowe postronki.<br />
- Jadł pan już śniadanie?<br />
- Nie, nie zdążyłem.<br />
- Ja też nie. Pójdzie pan ze mną do kawiarni Arnome?<br />
- Chętnie.<br />
Wyszli, skierowali się do kawiarni. Consolato znalazł w sobie odwagę, żeby przerwać milczenie.<br />
- Wydaje się, że interesowało ich wyłącznie zniszczenie zielonej szafy – powiedział.<br />
- Tak… &#8211; powiedział sędzia – Udało im się to całkowicie.<br />
Consolato znowu zachwycił się chłodnym opanowaniem, spokojem Surry, nawet w obliczu tak wielkiej straty, jak ta. Było jasne, że o tych czterech śledztwach nie będzie można już więcej mówić.<br />
Weszli do kawiarni.<br />
Przy jednym ze stolików siedział don Nené i czterech mężczyzn. Don Nené napełniał kieliszki szampanem. Wiele innych stolików zajmowali ludzi jedzący śniadanie.<br />
Na widok wchodzącego sędziego Surry, don Nené wstał z kieliszkiem w dłoni: &#8211; Zechcecie się przyłączyć? Ja i moi przyjaciele Milioto, Savastano, Curreli i Costantino właśnie świętujemy.<br />
Czterej wymienieni popatrzyli na sędziego, skinęli głowami i wybuchli śmiechem. Śmiano się również przy najbliższych stolikach.<br />
Twarz Consolata stała się ziemista, Surry pozostała nieporuszona.<br />
- Nie, dziękuję, nigdy nie piję rano. – Potem odwrócił się do barmana: &#8211; Te słodkości, które je tamten pan, co to jest?<br />
- Granita cytrynowa i tarallo.<br />
- Czy dacie spróbować tego i mnie? A pan, Consolato, co weźmie?<br />
- Ka… kawę z mlekiem.<br />
Sędzia zajadał się granitą. Za każdym razem zamykał oczy przemykając.<br />
- Pyszne! – powiedział na koniec. – Mogę prosić jeszcze raz to samo?”<br />
Wciągająca opowieść, prawda? Co było dalej? Surra i Consolato wrócili do trybunału, gdzie odbyło się zebranie wszystkich sędziów. W trakcie zebrania zaanonsowano przybycie dziennikarza z „Dziennika wyspy”, który przeprowadził krótki wywiad z sędzią Surrą w obecności jego współpracowników. Chciał wiedzieć, czy straty po pożarze są nie do odrobienia. Zdziwiony sędzia odpowiedział, że zamierza po prostu kupić nowe meble. A dokumenty… Cóż, przeniósł i zapomniał o tym poinformować. Tego samego dnia śmiano się z don Nené w całej Montelusie, a nazajutrz już na całej wyspie. Don Nené z ważnych powodów rodzinnych z Montelusy przeprowadził się na północ wyspy. Nowy szef lokalnej mafii don Sabatino Vullo obwieścił, że nikt nie ma nic do roboty w trybunale, jak długo urzęduje w nim sędzia Surra. A sędzia Surra urzędował w Montelusie jeszcze przez trzy lata (a we wdzięcznej pamięci mieszkańców miasta o wiele, wiele dłużej), potem wrócił do Turynu z lekką nadwagą i od razu został skierowany przez żonę na dietę.<br />
Przez cały czas różni ludzie w mniej czy bardziej bezpośredni sposób próbowali wytłumaczyć sędziemu, z czym, z jakim zjawiskiem ma do czynienia. Zawsze te tłumaczenia rozumiał opatrznie, wysnuwał inne od spodziewanych wnioski i motywowało go to do jeszcze energiczniejszego działania. Podsunięto mu nawet książkę – relację don Pietra Ulloa, prokuratora w Trapani w roku 1839, na temat mafii. Sędzia Surra nigdy nie znalazł czasu, żeby ją przeczytać, aż w końcu zapodział ją gdzieś w trakcie przeprowadzki do Turynu. No właśnie, nie przeczytał jednej ważnej książki, nie dowiedział się, co to jest mafia, ale poznał doskonale sycylijską kuchnię i przytył od sycylijskich słodyczy!</p>
<p>Ponieważ ja już dawno przeszłam na słodką stronę mocy, każda moja podróż do Włoch to podróż szlakiem czegoś słodkiego. Zaczyna się już na północy.</p>
<p><strong>Veneto – tiramisù</strong><strong></strong><br />
Tiramisù, właściwie tirami sù, co w języku włoskim oznacza zabierz mnie do góry, unieś mnie czyli daj mi niebiańską rozkosz…  Tiramisù to deser, który przyrządza się z biszkoptów – nie byle jakich, bo sabaudzkich (po włosku nazywają się savoiardi, na cześć rodziny di Savoia, czyli Sabaudów), na które przepis został opracowany w XV wieku z okazji wizyta króla Francji w sabaudzkich włościach, kawy i sera mascarpone. Choć przepisy na wykonanie tiramisù nie pojawiają się w książkach kucharskich starszych, niż te z lat 60tych, popularność tego deseru sprawiła, że niektórzy nadgorliwi fani próbowali doszukać się jego początków już w wieku XVII.  Twierdzą oni, że tiramisù narodziło się w Sienie, gdzie zostało przygotowane po raz pierwszy z okazji wizyty wielkiego księcia Kosmy III Medyceusza i nazwane zupą książęcą. Biorąc pod uwagę, że książę miłościwie panował swoim poddanym w latach 1642-1723, a więc w czasie, kiedy we Włoszech była już znana kawa, byłoby to możliwe. Ale! Ale jest mało prawdopodobne, żeby w Wielkim Księstwie Toskanii zajadano się biszkoptami pochodzącymi z państwa Sabaudów, czy też lombardzkim z pochodzenia serem mascarpone, który w dodatku byłoby niezwykle trudno dowieźć do Toskanii w takim tempie, żeby zachować jego świeżość, nie mówiąc już o tym, że nie praktykowano w tamtych czasach używania surowych jajek do sporządzania deserów. Historię o sieneńskim pochodzeniu tiramisù możemy włożyć między bajki, a Medyceuszom zawdzięczamy tak wiele, że naprawdę nie musimy do tej listy dopisywać jeszcze deseru. Inni mówią, że deser został wymyślony w Turynie, żeby uczcić Camillo Cavoura i jego działalność na rzecz zjednoczenia Włoch, ale również i w tej wersji historii trudno odnaleźć choć ziarnko prawdy. Jeszcze inni twierdzą, że tiramisù zostało po raz pierwszy  wykonane w Carnii, w latach 50tych, ale najprawdopodobniejsza jest teoria mówiąca, że jest to deser pochodzący z Treviso, który pojawił się z końcem lat 60tych, wykonany w restauracji Alle Beccherie przez kucharz Roberto „Loly” Linguanotto. Jak powszechnie wiadomo – sukces ma zawsze wielu ojców, więc i do stworzenia tiramisù przyznają się jeszcze dwie inne restauracje: El Toulà i Al Fogher. Na korzyść Alle Beccherie świadczy niejaki Carminantonio Iannaccone, przy czym w jego wersji tej historii, opublikowanej w „Washington Post” w 2007 roku, wynalazcą jest on, a nie Linguanotto.<br />
A w ogóle pan Giuseppe Maffioli, ekspert z zakresu enogastronomii stwierdził, że tiramisù jest najprawdopodobniej pochodną jakiegoś habsburskiego deseru, albo wariacją na temat zuppa inglese – deseru od XIX wieku przyrządzanego w Parmie, Modenie, Bolonii, Forl<a title="Forlì" href="http://it.wikipedia.org/wiki/Forl%C3%AC">ì</a>, Ferrarze i Reggio Emilia (tak, tak, tam, gdzie napisano nasz hymn).</p>
<p><strong>Toskania – panforte, cantucci, buccellato</strong></p>
<p><strong>Kampania –  babà napoletana</strong><br />
Babà napoletana (akcentujemy na ostatnie „a”, neapolitańczycy wymawiają babbà) – proszę państwa! Nasi tu byli! Polskich korzeni tej neapolitańskiej słodkości nie odmawiają nawet sami neapolitańczycy. Babeczka neapolitańska, zwana babką ponczową przyszła na świat za sprawą naszego króla Stanisława Leszczyńskiego, jego łakomstwa, paskudnego, gwałtownego charakteru i nieokiełznanego temperamentu. Król Stanisław Leszczyński wygnany z Polski przez zwolenników Sasów, zamieszkał w Alzacji, ofiarowanej mu przez króla francuskiego Ludwika XIII, prywatnie jego zięcia. Król Stanisław gorycz wygnania osładzał sobie na tysiąc różnych sposobów i wymyślał (albo – co bardziej prawdopodobne – kazał wymyślać) coraz to nowsze przepisy na słodkości. I tu zaczyna się historia babki neapolitańskiej.  Prędzej historycy odnajdą Atlantydę, niż odpowiedzą na pytanie, kto pierwszy na świecie upiekł babkę. Fakt, że piecze się ją praktycznie wszędzie w różnych wersjach, ale wszystkie łączy kształt przypominający obfitą, rozkloszowaną spódnicę babci – stąd podobno w językach słowiańskich pochodzi nazwa słodkości (polska babka, czeska bábovka). A od polskiej babki do neapolitańskiej babà już droga prosta i krótka. Przynajmniej w nazwie. Babà napoletana swoim kształtem nie przypomina rozkloszowanej babcinej spódnicy, a raczej solidnego grzybka. Ale najważniejszy jest nie kształt, ale pomysł nasączania babki ponczem. Pomysł ten narodził się za sprawą naszego wygnanego króla, bo… ponoć był bezzębny i słodkości musiały być miękkie. Dlatego nie odpowiadały mu alzackie, twarde babki, które dla króla piekł podobno neapolitański kucharz. Podobno rozgniewany król cisnął zbyt twardą babką w nieszczęsnego kucharza i przypadkiem trafił w butelkę rumu. Babka nasiąknęła rozlanym rumem, stała się miękka i aromatyczna, a chimeryczny król znalazł ją niezwykle smaczną. Po ciężkich doświadczeniach w królewskiej kuchni, neapolitański kucharz wrócił do rodzinnego miasta i przywiózł ze sobą pomysł na babkę.<br />
Do dziś babkę neapolitańską, która z dużej babki w kształcie babcinej spódnicy stała się babeczką w kształcie grzybka, wyrabia się z użyciem drożdży piwnych i nasącza ponczem, wykonanym z rumu i słodzonej wody. Ale samodzielne upieczenie prawdziwej  babà napoletana jest praktycznie niemożliwe – sposób wyrabiania i okres wyrastania ciasta to dwie największe i pilnie strzeżone tajemnice neapolitańskich cukierników.<strong></strong></p>
<p><strong>Sycylia – cannoli i cassata</strong></p>
<p>A poza tym lody, czekolada i babki drożdżowe.</p>
<br /> Tagged: <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/andrea-camilleri/'>Andrea Camilleri</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/baba-napoletana/'>babà napoletana</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/cannoli/'>cannoli</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/cassata/'>cassata</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/italia/'>Italia</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/maria-kolasinska/'>Maria Kolasińska</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/neapol/'>Neapol</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/pielgrzymki-do-wloch/'>pielgrzymki do Włoch</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/pilot-wycieczek/'>pilot wycieczek</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/pilot-wycieczek-do-wloch/'>pilot wycieczek do Włoch</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/sycylia/'>Sycylia</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/syrakuzy/'>Syrakuzy</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/tiramisu/'>tiramisù</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wycieczki-objazdowe-do-wloch/'>wycieczki objazdowe do Włoch</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wlochy/'>Włochy</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wlosi/'>Włosi</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wloskie-slodycze/'>włoskie słodycze</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mariakolasinska.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mariakolasinska.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mariakolasinska.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mariakolasinska.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mariakolasinska.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mariakolasinska.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mariakolasinska.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mariakolasinska.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mariakolasinska.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mariakolasinska.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mariakolasinska.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mariakolasinska.wordpress.com/507/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mariakolasinska.wordpress.com/507/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mariakolasinska.wordpress.com/507/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=507&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mariakolasinska.wordpress.com/2011/11/24/dolce-vita-bo-zycie-we-wloszech-moze-byc-naprawde-slodkie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fcdf0d6b0444d4b5f84c3b299d83fc23?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">mariakolasinska</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>muzyka</title>
		<link>http://mariakolasinska.wordpress.com/2011/04/26/muzyka/</link>
		<comments>http://mariakolasinska.wordpress.com/2011/04/26/muzyka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Apr 2011 22:29:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARIA KOLASIŃSKA</dc:creator>
				<category><![CDATA[impresje niefrasobliwe]]></category>
		<category><![CDATA["ragazzo solo ragazza sola"]]></category>
		<category><![CDATA["Space Oddity"]]></category>
		<category><![CDATA[David Bowie]]></category>
		<category><![CDATA[Enrico Caruso]]></category>
		<category><![CDATA[Italia]]></category>
		<category><![CDATA[Luciano Pavarotti]]></category>
		<category><![CDATA[Lucio Battisti]]></category>
		<category><![CDATA[Lucio Dalla]]></category>
		<category><![CDATA[Mogol]]></category>
		<category><![CDATA[opera]]></category>
		<category><![CDATA[włoska muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mariakolasinska.wordpress.com/?p=354</guid>
		<description><![CDATA[Włochy to muzyka. Nie tylko Drupi, Ricchi e Poveri i inne znakomitości włoskiej muzyki rozrywkowej lat 70-tych. To również, a może właściwiej byłoby napisać &#8211; przede wszytkim opera. We Włoszech opera nie jest zarezerwowana dla koneserów, gdzieś kiedyś usłyszałam, że opera to takie włoskie country, jest obecna w życiu Włochów niezależnie od pochodzenia, statusu społecznego [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=354&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Włochy to muzyka. Nie tylko Drupi, Ricchi e Poveri i inne znakomitości włoskiej muzyki rozrywkowej lat 70-tych. To również, a może właściwiej byłoby napisać &#8211; przede wszytkim opera. We Włoszech opera nie jest zarezerwowana dla koneserów, gdzieś kiedyś usłyszałam, że opera to takie włoskie country, jest obecna w życiu Włochów niezależnie od pochodzenia, statusu społecznego i majątkowego czy wykształcenia. Przy goleniu &#8211; opera, w stanie upojenia alkoholowego, kiedy my sięgamy po ponadczasowe szlagiery typu &#8222;Góralu, czy ci nie żal&#8221; albo &#8222;Hej, sokoły&#8221;, Włosi sięgają po repertuar operowy. Młody człowiek strojem manifestujący zamiłowanie do rapu idzie i coś nuci. Co? Na 99,9% &#8211; coś z opery. Dla pięknej dziewczyny &#8211; tylko opera. W małych miasteczkach i wsiach przynajmniej raz w miesiącu organizuje się wyjazd do dużego miasta, do teatru lirycznego &#8211; jak określają to Włosi.<br />
Nie, nie będzie wykładu z dziejów opery włoskiej. To znaczy będzie, ale dopiero na wspólnej wycieczce. Tutaj tylko jeden genialny przykład: aria Cavaradossiego &#8222;E lucevan le stelle&#8221; z opery &#8222;Tosca&#8221; Pucciniego w wykonaniu nieśmiertelnego Pavarottiego.</p>
<p><a href="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/tosca-e-lucevan-le-stelle.mp3"><img title="nutka1" src="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/nutka11.jpg?w=38&#038;h=30" alt="" width="38" height="30" />  Tosca &#8211; E Lucevan le Stelle</a></p>
<p>Ta skłonność do muzyki, która chwyta za serce i sprawia, że dusza łka jest obecna i w twórczości artystów współczesnych. Nawet w twórczości  gwiazdy wszechczasów włoskiej sceny rockowej Vasco Rossiego takie wzruszające melodie znajdziemy bez większego trudu. W ten nurt wpisuje się piękna piosenka &#8222;Caruso&#8221;, której tutuł to nazwisko najsłynniejszego włoskiego śpiewaka operowego, a piosenka jest złożonym mu hołdem. Autorem piosenki jest pochodzący z Bolonii Lucio Dalla. Opowiadał, że razu pewnego zatrzymał się w Neapolu, w hotelu, w którym przed śmiercią pomieszkiwał Enrico Caruso. Tam Lucio Dalla usłyszał historię, która zainspirowała go do napisania tej piosenki. Właściciele hotelu opowiedzieli mu o ostatnich dniach życia tenora i o jego namiętności do dziewczyny, którą uczył śpiewu. I o tym jest ta piosenka &#8211; że ktoś kocha za bardzo, a ktoś zbyt mało&#8230; Każdy szanujący się włoski artysta ma ją w swoim repertuarze &#8211; od Pavarottiego począwszy, przez Boccelliego, a na Alu Bano, Laurze Pausini i Gigi d&#8217;Alessio skończywszy. I nie tylko włoski &#8211; śpiewają ją i Lara Fabiani, i Josh Groban, i Julio Iglesias, i Celine Dion. A piosenka jest naprawdę przepiękna.</p>
<p><a href="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/pavarotti-caruso.mp3"><img title="nutka1" src="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/nutka11.jpg?w=38&#038;h=30" alt="" width="38" height="30" />  Caruso &#8211; w wykonaniu Luciano Pavarottiego</a></p>
<p>Lucio Battisti &#8211; piosenkarz, autor i kompozytor, jeden z tych artystów, którzy wywarli największy wpływ na włoską muzykę rozrywkową &#8211; w Polsce jest praktycznie nieznany. A szkoda! Bo wielkim artystą był&#8230; Można opowiedzieć o jego błyskotliwej, trwającej wiele lat karierze i popularności, jaką cieszą się jego piosenki do dziś. Uwielbienie dla Lucia Battisti nie osłabło ani trochę po jego śmierci w 1998 roku. Ale o  jego piosenkach nie można opowiedzieć, trzeba tego posłuchać i pozwolić sobie na zakochanie się w tych melodiach i słowach.</p>
<p><a href="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/01-ancora-tu.mp3"><img title="nutka1" src="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/nutka11.jpg?w=38&#038;h=30" alt="" width="38" height="30" />  Lucio Battisti &#8222;Ancora Tu&#8221;</a></p>
<p>Moja ulubiona &#8222;Ancora tu&#8221;, wydana na singlu w 1976 roku, biła rekordy popularności. Niepokojąca muzyka i piękny, poetycki tekst. (Z tłumaczeniem podobno jak z kobietą &#8211; jak piękne to nie wierne, jak wierne to nie piękne, ale spróbujmy.)</p>
<p>jeszcze ty<br />
nie dziwi mnie to, wiesz<br />
jeszcze ty<br />
ale czy mieliśmy się już więcej nie widzieć<br />
i jak się masz<br />
niepotrzebne pytanie<br />
masz się tak jak ja<br />
i nie możemy powstrzymać się od śmiechu<br />
kochanie moje<br />
jadłaś już, czy nie<br />
ja też jestem głodny<br />
i nie tylko ciebie<br />
jesteś taka piękna<br />
wydajesz się młodsza<br />
a może jesteś<br />
tylko bardziej sympatyczna<br />
oh, wiem to<br />
co ty chcesz wiedzieć<br />
żadna inna, nie&#8230;<br />
tylko zacząłem palić<br />
jesteś jednak ty<br />
niestety jedyna<br />
jednak ty<br />
niepoprawna<br />
ale zostawić cię jest niemożliwe<br />
nie, zostawić cię nie jest możliwe<br />
zostawić cię jest niemożliwe<br />
rozpacz i radość moja<br />
będą wciąż twoje<br />
ufając, że nie będzie to szaleństwo<br />
ale będzie, co będzie&#8230;<br />
obejmij mnie kochanie<br />
bo teraz chcę tego także i ja</p>
<p>Przez całe długie lata Lucio Battisti współpracował z Giulio Rapettim, znanym pod pseudonimem Mogol. Mogol pisał teksty, choć właściwiej będzie &#8211; pisał poezję. Stanowili taki duet trochę jak Osiecka i Rodowicz. Mogol jest też na pewno znany fanom Davida Bowie &#8211; napisał słowa do włoskiej wersji &#8222;Space Oddity&#8221;. Nie jest to tłumaczenie, włoski tekst &#8222;Ragazzo solo, ragazza sola&#8221; w ogóle nie nawiązuje do oryginału i opowiada &#8211; oczywiście &#8211; o miłości. Warto <a href="http://www.youtube.com/watch?v=vV-9BozysoA">posłuchać Davida Bowie śpiewającego po włosku</a>.</p>
<p>.</p>
<p>A na koniec &#8211; no cóż, nie mogę sobie odmówić małego żartu &#8211; o wpływie włoskiej muzyki rozrywkowej na życie codzienne Górnego Śląska czyli włoskie szlagiery w wykonaniu Śląskich Karlusów.</p>
<p><a href="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/karlusy.mp3"><img title="nutka1" src="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/nutka11.jpg?w=38&#038;h=30" alt="" width="38" height="30" /> wiązanka włoskich przebojów w śląskiej oprawie &#8211; dla wywołania uśmiechu na twarzy</a></p>
<br /> Tagged: <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/ragazzo-solo-ragazza-sola/'>"ragazzo solo ragazza sola"</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/space-oddity/'>"Space Oddity"</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/david-bowie/'>David Bowie</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/enrico-caruso/'>Enrico Caruso</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/italia/'>Italia</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/luciano-pavarotti/'>Luciano Pavarotti</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/lucio-battisti/'>Lucio Battisti</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/lucio-dalla/'>Lucio Dalla</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/mogol/'>Mogol</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/opera/'>opera</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wloska-muzyka/'>włoska muzyka</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mariakolasinska.wordpress.com/354/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mariakolasinska.wordpress.com/354/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mariakolasinska.wordpress.com/354/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mariakolasinska.wordpress.com/354/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mariakolasinska.wordpress.com/354/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mariakolasinska.wordpress.com/354/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mariakolasinska.wordpress.com/354/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mariakolasinska.wordpress.com/354/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mariakolasinska.wordpress.com/354/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mariakolasinska.wordpress.com/354/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mariakolasinska.wordpress.com/354/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mariakolasinska.wordpress.com/354/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mariakolasinska.wordpress.com/354/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mariakolasinska.wordpress.com/354/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=354&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mariakolasinska.wordpress.com/2011/04/26/muzyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
<enclosure url="http://mariakolasinska.wordpress.com/files/2009/11/01-ancora-tu.mp3" length="4501408" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://mariakolasinska.wordpress.com/files/2009/11/pavarotti-caruso.mp3" length="5140669" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://mariakolasinska.wordpress.com/files/2009/11/tosca-e-lucevan-le-stelle.mp3" length="3108467" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://mariakolasinska.wordpress.com/files/2009/11/karlusy.mp3" length="12116662" type="audio/mpeg" />
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fcdf0d6b0444d4b5f84c3b299d83fc23?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">mariakolasinska</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/nutka11.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">nutka1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/nutka11.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">nutka1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/nutka11.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">nutka1</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/nutka11.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">nutka1</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>kawa, kawunia, kawusia kochana</title>
		<link>http://mariakolasinska.wordpress.com/2011/04/26/kawa-kawunia-kawusia-kochana/</link>
		<comments>http://mariakolasinska.wordpress.com/2011/04/26/kawa-kawunia-kawusia-kochana/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Apr 2011 22:24:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARIA KOLASIŃSKA</dc:creator>
				<category><![CDATA[impresje niefrasobliwe]]></category>
		<category><![CDATA[Italia]]></category>
		<category><![CDATA[kawa we Włoszech]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Kolasińska]]></category>
		<category><![CDATA[pilot wycieczek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mariakolasinska.wordpress.com/?p=350</guid>
		<description><![CDATA[ Kawa we Włoszech to nie rytuał, długie godziny przy stole z kubkiem w dłoniach. To rzecz tak potrzebna do życia jak oddychanie. Na każdym kroku, w każdej dzielnicy, małej miejscowości, na wsi tuż obok kościoła musi być bar, gdzie o każdej porze dnia i przez większą część nocy można napić się kawy. Na kawę się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=350&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/neapol-kawa-po-wlosku.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-106" title="Neapol-kawa po włosku" src="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/neapol-kawa-po-wlosku.jpg?w=225&#038;h=300" alt="" width="225" height="300" /></a> Kawa we Włoszech to nie rytuał, długie godziny przy stole z kubkiem w dłoniach. To rzecz tak potrzebna do życia jak oddychanie.</p>
<p>Na każdym kroku, w każdej dzielnicy, małej miejscowości, na wsi tuż obok kościoła musi być bar, gdzie o każdej porze dnia i przez większą część nocy można napić się kawy. Na kawę się wpada, pije się ją na stojąco przy barze, miło gawędzi z właścicielem i zaraz dalej w świat. Są bary, w których w ogóle nie ma stolików. W innych kilka stoi na zewnątrz, a siedzą przy nich najczęściej turyści, którzy nie wiedzą o tej całej kołomyi z cenami. Bo we włoskim barze wszystkie dostępne wiktuały mają podwójną cenę &#8211; jedną, normalną, praktycznie taką samą we wszystkich barach, nawet tych najatrakcyjniej położonych, na produkty zamawiane i spożywane na stojąco przy barze, drugą, wyższą na te same produkty zamawiane i konsumowane przy stoliku. O ile wyższa ta druga cena? Bóg jeden raczy wiedzieć (tak naprawdę znajduje się o tym informacja w menu &#8211; cennik wywieszony przy barze podaje ceny przy barze, menu na stoliku zawiera ceny &#8222;przy stoliku&#8221;). Ponieważ jest to zwyczaj,  a nie odgórna regulacja prawna czy inny ważny przepis, to cena &#8222;przy stoliku&#8221; zależy od fantazji właściciela, miejsca, w którym znajduje się bar, widoku, jaki można podziwiać pijąc kawę i od tego, jak bardzo historyczne jest to miejsce i kto zwykł był pijać tutaj kawę na długo przed nami. W normalnch barach, gdzie bywają raczej Włosi, a turyści tylko przypadkiem, różnica w cenie może wynosić kilkadziesiąt centów. A gdzie indziej? Może być drożej o 100%, 200% i więcej, wtedy pyszne cappuccino, które przy barze kosztuje 1,2 &#8211; 1,5 €, przy stoliku może kosztować 3,5 &#8211; 4,5€. Ale to jeszcze nic! W Rzymie, w pobliżu słynnych Schodów Hiszpańskich, na Via dei Condotti znajduje się się słynna kawiarnia El Greco Antico, którą w XIX wieku upodobała sobie cała europejska bohema, w tym nasi Mickiewicz, Norwid, Słowacki, Sienkiewicz, Reymont i inni. Wystrój zachowany, bariści pod muszką, kawa wyśmienita, cana przy barze za cappuccino 1,5€, a przy stoliku &#8230;7,5€. Ale i to jeszcze nic! ! W Wenecji, na placu Św. Marka, w kawiarni, do której chadzał Casanova, za cappuccino przy stoliku trzeba zapłacić 15€ (sic!)! Zawsze się zastanawiam, czy oni wszyscy nie płacili za swoją kawę, że teraz na to konto &#8222;jacy wielcy pijali tu przed wami&#8221;, miliony turystów z całego świata płacą takie horrendalne kwoty?</p>
<p>Ja zawsze szukam barów na uboczu, gdzie więcej miejsowych niż przyjezdnych, zgodnie z zasadą, że im obskurniej wygląda, tym lepsza kawa. Nie, wcale nie chodzi o ceny. Mimo 10 lat pomieszkiwania w Krakowie &#8222;centusiostwo&#8221; mnie nie dopadło. Chodzi o coś zupełnie innego&#8230;</p>
<p>Jest we Florencji, na placu przed kościołem Santa Croce, po prawej stronie patrząc na fasadę kościoła, bar. Jak na włoskie standardy bar niezwykle elegancki, klimatyzowany. Kiedy moja grupa zwiedza kościół z przewodnikiem, ja urywam się do tego baru na kawę. Gdy byłam tam drugi raz w życiu pogadaliśmy chwilkę z właścicielem (Skąd jesteś? Polka? O, Jan Paweł II to był wielki, wielki człowiek, który na zawsze zostaje w sercu. Jesteś pilotem. Jak się żyje w Polsce?). Od tamtego momentu wchodzę do tego baru, jak do siebie i witana jestem jak stały, częsty bywalec &#8211; Ciao bella, come stai? Krótka rozmowa, szybka kawa, czasem przysłuchuję się jak właściciel rozmawia z innymi klientami, czasem włączam się do rozmowy, bo we Włoszech to normalne. Taki swój bar mam w Asyżu, Wenecji, kilka w Rzymie. I wszędzie jestem u siebie. Bo we Włoszech tak jest, że każdy ma swój bar i swoje miejsce na świecie. I ja też, kiedy w swoim barze popijam kawę, wiem, że mam swoje miejsce na świecie&#8230;</p>
<p>A o tym, jaka jest różnica między esspresso i cappuccino, że się nie pija &#8222;fusiarki&#8221; i skąd w ogóle wzięła się ta kawa, będzie na wycieczce.</p>
<br /> Tagged: <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/italia/'>Italia</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/kawa-we-wloszech/'>kawa we Włoszech</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/maria-kolasinska/'>Maria Kolasińska</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/pilot-wycieczek/'>pilot wycieczek</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mariakolasinska.wordpress.com/350/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mariakolasinska.wordpress.com/350/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mariakolasinska.wordpress.com/350/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mariakolasinska.wordpress.com/350/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mariakolasinska.wordpress.com/350/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mariakolasinska.wordpress.com/350/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mariakolasinska.wordpress.com/350/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mariakolasinska.wordpress.com/350/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mariakolasinska.wordpress.com/350/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mariakolasinska.wordpress.com/350/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mariakolasinska.wordpress.com/350/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mariakolasinska.wordpress.com/350/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mariakolasinska.wordpress.com/350/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mariakolasinska.wordpress.com/350/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=350&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mariakolasinska.wordpress.com/2011/04/26/kawa-kawunia-kawusia-kochana/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fcdf0d6b0444d4b5f84c3b299d83fc23?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">mariakolasinska</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/neapol-kawa-po-wlosku.jpg?w=225" medium="image">
			<media:title type="html">Neapol-kawa po włosku</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Karol &#8211; papież, który potrafił nakrzyczeć</title>
		<link>http://mariakolasinska.wordpress.com/2010/04/09/karol-papiez-ktory-potrafil-nakrzyczec/</link>
		<comments>http://mariakolasinska.wordpress.com/2010/04/09/karol-papiez-ktory-potrafil-nakrzyczec/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Apr 2010 15:24:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARIA KOLASIŃSKA</dc:creator>
				<category><![CDATA[impresje duchowe]]></category>
		<category><![CDATA[Agrygent]]></category>
		<category><![CDATA[anatema]]></category>
		<category><![CDATA[Italia]]></category>
		<category><![CDATA[mafia]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Kolasińska]]></category>
		<category><![CDATA[papież Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[papież przeciw mafii]]></category>
		<category><![CDATA[pielgrzymki do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[pilot wycieczek]]></category>
		<category><![CDATA[pilot wycieczek do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[Sycylia]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki objazdowe do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>
		<category><![CDATA[Włosi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mariakolasinska.wordpress.com/?p=310</guid>
		<description><![CDATA[Trudno w to uwierzyć. Kiedy patrzy się na tę dobrotliwą twarz, roześmiane oczy, ciepły uśmiech. Trudno w to uwierzyć, ale parę razy w życiu Jan Paweł II podniósł głos. Ba, nie boję się nawet napisać, że parę razy zdarzyło mu się grzmieć, rozsierdzić się, ochrzaniać. Że w słusznej sprawie &#8211; to oczywiste. Raz nakrzyczał na [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=310&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trudno w to uwierzyć. Kiedy patrzy się na tę dobrotliwą twarz, roześmiane oczy, ciepły uśmiech. Trudno w to uwierzyć, ale parę razy w życiu Jan Paweł II podniósł głos. Ba, nie boję się nawet napisać, że parę razy zdarzyło mu się grzmieć, rozsierdzić się, ochrzaniać. Że w słusznej sprawie &#8211; to oczywiste. Raz nakrzyczał na rodaków &#8211; należało nam się i nadal należy.<br />
Ale najbardziej przejmujący dla mnie krzyk Ojca Świętego był ten, który rozległ się w Agrygencie na Sycylii w 1993 roku&#8230;</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=xJglblBLxHE">Papież Jan Paweł II przeciwko mafii</a></p>
<p>O tym, że mafia to zło nikogo przekonywać nie trzeba. O tym, że mafia sycylijska to złożone zjawisko, to mentalność, określone zachowania, sposób myślenia, mówienia i patrzenia na świat, a nie tylko zwykła przestępczość zorganizowana napisano już setki książek, a i tu będzie jeszcze czas i okazja co nieco napisać.</p>
<p>Ale o tym, jak ważne, jak przejmujące były słowa Jana Pawła II przeciw mafii warto mówić zawsze i warto pamiętać.</p>
<p>Przyglądałam się z uwagą wszystkim wspomnieniowym program nadawanym w polskich stacjach telewizyjnych w rocznicę śmierci papieża. Fragmenty wystąpień, najważniejsze słowa, największe przesłania &#8211; wszystko to, co dotyczyło nas Polaków, co się działo w Polsce. Zabrakło mi informacji z innych miajsc na świecie. Wystąpienie Jana Pawła II w Agrygencie zobaczyłam po raz pierwszy we Włoszech, gdy Rai Uno nadawało właśnie taki wspomnieniowy reportaż tuż po śmierci papieża. Ciarki przeszły mi po plecach i do dziś takie uczucie towarzyszy mi za każdym razem, gdy oglądam to wystąpienie.</p>
<p>Najpierw dotarł do mnie sposób, w jaki papież przemawiał, tembr jego głosu, jego krzyk, jego sprzeciw wobec zła, siła, z jaką przemawiał. Wsparty na krzyżu, z drugą dłonią zaciśniętą w pięść.</p>
<p>Dopiero potem przyszła refleksja nad sensem słów. A były to słowa mocne! Żadnej dyplomacji, żadnego relatywizmu, żadnego certolenia się, żeby ktoś przez przypadek nie poczuł się dotknięty, żadnego owijania w bawełnę. Słowa, które smagały tych, którym się należało i przywracały godność tym, którzy zostali skazani na życie w strachu. &#8222;Niech wasza mowa będzie tak tak, nie nie&#8221;. Żywa ewangelia. Słowa, które padły i brzmią nadal.</p>
<p><strong>“Dio ha detto una volta: non uccidere! Non può l’uomo, qualsiasi uomo, qualsiasi umana agglomerazione… mafia, non può cambiare e calpestare questo diritto santissimo di Dio!<br />
Questo popolo, popolo siciliano, talmente attaccato alla vita, popolo che ama la vita, che dà la vita, non può vivere sempre sotto la pressione di una civilta contraria, civiltà della morte!<br />
Nel nome di questo Cristo crocifisso e risorto, di questo Cristo che è vita, via, verità e vita. Lo dico ai responsabili: convertitevi! Una volta, un giorno, verrà il giudizio di Dio!”</strong></p>
<p>(&#8222;Raz Bóg powiedział: nie zabijaj! Nie może człowiek, żaden człowiek, jakiekolwiek ludzkie stowarzyszenie&#8230;, mafia, nie może zmienić i podeptać tego najświętszego przykazania bożego!<br />
Ten lud, lud sycylijski tak mocno złączony z życiem, lud, który kocha życie, który daje życie, nie może wiecznie żyć pod naciskiem cywilizacji przeciwnej, cywilizacji śmierci!<br />
W imię tego Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, tego Chrystusa, który jest Życiem, Drogą, Prawdą i Życiem. To mówię odpowiedzialnym: nawróćcie się! Pewnego razu, pewnego dnia nadejdzie sąd Boży!&#8221;)</p>
<p>W uszach Włochów, zwłaszcza Sycylijczyków, te słowa brzmią donośnie i dziś, po siedemnastu latach od tamtego wystąpienia. Dlaczego? Bo nikt (czyt. przede wszystkim hierarchowie kościelni) nigdy nie ośmielił się przemawiać w ten sposób. Nikt tak wysoko postawiony nie miał odwagi publicznie użyć słowa mafia, nikt do tej pory nie nazwał rzeczy po imieniu i nie sprzeciwił się jej.</p>
<br /> Tagged: <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/agrygent/'>Agrygent</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/anatema/'>anatema</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/italia/'>Italia</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/mafia/'>mafia</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/maria-kolasinska/'>Maria Kolasińska</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/papiez-jan-pawel-ii/'>papież Jan Paweł II</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/papiez-przeciw-mafii/'>papież przeciw mafii</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/pielgrzymki-do-wloch/'>pielgrzymki do Włoch</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/pilot-wycieczek/'>pilot wycieczek</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/pilot-wycieczek-do-wloch/'>pilot wycieczek do Włoch</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/sycylia/'>Sycylia</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wycieczki-objazdowe-do-wloch/'>wycieczki objazdowe do Włoch</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wlochy/'>Włochy</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wlosi/'>Włosi</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mariakolasinska.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mariakolasinska.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mariakolasinska.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mariakolasinska.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mariakolasinska.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mariakolasinska.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mariakolasinska.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mariakolasinska.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mariakolasinska.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mariakolasinska.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mariakolasinska.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mariakolasinska.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mariakolasinska.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mariakolasinska.wordpress.com/310/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=310&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mariakolasinska.wordpress.com/2010/04/09/karol-papiez-ktory-potrafil-nakrzyczec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fcdf0d6b0444d4b5f84c3b299d83fc23?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">mariakolasinska</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>O grzeczności, klapkach basenowych i kupowaniu biletów, czyli o tym, że ten we Francji to wcale nie jedyny Wersal na świecie. Część 1.</title>
		<link>http://mariakolasinska.wordpress.com/2010/02/08/o-grzecznosci-klapkach-basenowych-i-kupowaniu-biletow-czyli-o-tym-ze-ten-we-francji-to-wcale-nie-jedyny-wersal-na-swiecie-czesc-1/</link>
		<comments>http://mariakolasinska.wordpress.com/2010/02/08/o-grzecznosci-klapkach-basenowych-i-kupowaniu-biletow-czyli-o-tym-ze-ten-we-francji-to-wcale-nie-jedyny-wersal-na-swiecie-czesc-1/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 22:39:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARIA KOLASIŃSKA</dc:creator>
				<category><![CDATA[impresje niefrasobliwe]]></category>
		<category><![CDATA[Italia]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Kolasińska]]></category>
		<category><![CDATA[pilot wycieczek]]></category>
		<category><![CDATA[pilot wycieczek do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki objazdowe do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>
		<category><![CDATA[Włosi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mariakolasinska.wordpress.com/?p=305</guid>
		<description><![CDATA[Synonimem grzeczności, klasy, elegancji w języku polskim jest Francja. „Francja-elegancja” &#8211; mawiamy. „Prawdziwy  Wersal” powiemy o kurtuazji, z jaką na co dzień się nie spotykamy. Nie znam Francuzów, nie pracuję z nimi, we Francji byłam kilka razy, ale bez znajomości języka trudno było mi poczynić jakieś obserwacje, więc nie mam pojęcia, czy rzeczywiście są narodem [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=305&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Synonimem grzeczności, klasy, elegancji w języku polskim jest Francja. „Francja-elegancja” &#8211; mawiamy. „Prawdziwy  Wersal” powiemy o kurtuazji, z jaką na co dzień się nie spotykamy.<br />
Nie znam Francuzów, nie pracuję z nimi, we Francji byłam kilka razy, ale bez znajomości języka trudno było mi poczynić jakieś obserwacje, więc nie mam pojęcia, czy rzeczywiście są narodem aż tak grzecznym, jak to się zwykło u nas uważać.<br />
Przypomniała mi się za to anegdota o Ignacym Paderewskim, który w czasie kończącej pierwszą wojnę światową konferencji (nomen omen) w Wersalu, znalazł się na eleganckim przyjęciu wespół z przedstawicielami europejskich elit. Gospodarz przyjęcia, Francuz, częstował Paderewskiego koniakiem czy szampanem – nie pomnę tego, w każdym razie trunkiem zasobnym w promile, na co ten grzecznie odmówił, mówiąc, że nie ma w zwyczaju picia napojów alkoholowych. Gospodarz, Francuz, zdziwił się niepomiernie – Jak to, pan, Polak, nie pije alkoholu? A u nas nawet się mawia, że ktoś pije jak Polak. Paderewski skłonił głowę i odpowiedział: &#8211; No cóż, u nas mawia się, że ktoś jest grzeczny jak Francuz.</p>
<p>Podróżuję po Włoszech od 11 lat – prywatnie i zawodowo (zawodowo krócej, ale intensywniej). W ramach rezydentur zimowych przemieszkałam tu w sumie ponad półtora roku. Poznaję Włochów, współpracuję z nimi, zaprzyjaźniam się z nimi i nie mogę się nadziwić, i wcale mi nie powszednieje, a wręcz przeciwnie, coraz bardziej mnie fascynuje, zachwyca i zadziwia włoska grzeczność i elegancja.<br />
Sytuacji, w których w niewymuszony sposób zupełnie obce osoby rozpoczynały ze mną rozmowę, pozdrawiały mnie na ulicy, odwzajemniały uśmiech, grzecznie odpowiadały na pytania, nie sposób ani zliczyć, ani opisać. Podobnie jak objawów zwykłej ludzkiej życzliwości. Sytuacji, w których wdałam się we Włoszech z Włochami w awanturę, było dokładnie 3 (słownie: trzy) i wcale nie jestem z tego dumna… Trudno zresztą kłócić się po włosku, bo język to piękny, melodyjny, ale nie tak zasobny w przekleństwa, jak nasz, nie takie te przekleństwa ekspresyjne i malownicze. Za to słów i zwrotów grzecznościowych jest zatrzęsienie! Samo „proszę” można wyrazić na co najmniej pięć różnych sposobów. A u nas? Ostatnio już nie słychać nawet „przepraszam, czy mogłaby pani”, za to coraz częściej słyszę „niech pani”…</p>
<p>We Włoszech osiadła moja przyjaciółka, która tutaj założyła rodzinę. Ma przemiłego włoskiego męża z Kalabrii i cudowną, śliczną, roześmianą dwuletnią córeczkę. Dnia pewnego wybrałyśmy się z jednej małej miejscowości do drugiej małej miejscowości. Korzystałyśmy z tutejszej wersji PKS-u. Na przystanku oprócz nas były jeszcze trzy osoby, w tym starszy pan, w wieku naszych dziadków. Moja przyjaciółka swoją córkę trzymała na ręku, do autobusu wsiadałyśmy tuż za tym starszym panem – normalnie, bez pośpiechu, bez pchania się. I co? W pewnym momencie ten starszy pan odwrócił się i zobaczył za sobą moją przyjaciółkę z dzieckiem na ręku i… przeprosił ją! Moja przyjaciółka, która pracowała tu jako pilot i rezydent, a teraz mieszka tu od ponad trzech lat, przesiąkła tym krajem na amen, zdziwiła się ogromnie tym faktem. Dyskutowałyśmy przez chwilkę, za co ten pan ją przepraszał i doszłyśmy do wniosku, że jedynie chyba za to, że wsiadł (zaznaczam jeszcze raz, że nikt się nie pchał, nie używał łokci ani brzydkich słów, wszystko odbyło się kulturalnie i z uśmiechem na ustach) przed kobietą z dzieckiem na ręku. To jest rzeczywiście inny świat…</p>
<p>W grudniu ubiegłego roku, w czasie wycieczki w związku z pewną sytuacją awaryjną, po zakończonym zwiedzaniu byłam zmuszona zapakować grupę do autokaru, poprosić włoskiego kierowcę, który nam towarzyszył, by zawiózł grupę do hotelu w nadmorskiej miejscowości ok. 50 km od Rzymu. Ja w tym czasie musiałam autobusem miejskim przedrzeć się z Lateranu w pobliże Watykanu, czyli przez całe centrum, by potem kolejnym miejskim autobusem dojechać do dworca kolejowego, by pociągiem dojechać do nadmorskiej miejscowości, gdzie był hotel, moja grupa i kolacja. Była niedziela, ruch, jak w środku tygodnia, w godzinach szczytu. Nigdzie nie mogłam kupić biletu, jak na złość wszystko z biletami pozamykane. Na autobus czekałam z duszą na ramieniu, bo w Rzymie rozkład jazdy wygląda tak: autobus linii 64 jeździ od poniedziałku do piątku, w godzinach 5.30-23.30, co 20 minut.</p>
<p>Zapytałam kierowcę, czy mogę kupić u niego bilet – niefart wyjątkowy, kierowca biletów nie ma, a automat do biletów w autobusie zepsuty. Odwróciłam się w kierunku bliższych i dalszych towarzyszy podróży i dość głośno zapytałam – przepraszam najmocniej, czy ktoś z państwa ma może przez przypadek bilet, który mógłby mi sprzedać?</p>
<p>Ostatnio przeżyłam swego rodzaju deja vu – ta sama sytuacja w tramwaju w Warszawie, tylko tłok mniejszy, bo rano w sobotę i zimno. Udało się po drugim takim okrzyku, ale nie o tym. Zadziwiła mnie reakcja współpasażerów, którzy nie mogąc lub nie chcąc mi pomóc, odwracali głowy, podziwiali krajobrazy za oknami, jakby widzieli miasto po raz pierwszy i zachowywali się, jakbym w ogóle nie wołała, jakby nikt nic nie powiedział. Udali, że mnie nie słyszą, nie widzą, nie rozumieją. A w rzymskim autobusie? Odezwało się kilka, kilkanaście głosów, które obwieściły, że niestety, nie, bardzo nam przykro. Na twarzach przyjacielskie uśmiechy, starsze małżeństwo, które stało najbliżej mnie, zadeklarowało, że mam się nie bać, kontroli nie będzie, ale gdyby była, oni potwierdzą, że chciałam bilet kupić, ale nie było możliwości. Kierowca dorzucił „bądź spokojna”. Na pytanie, gdzie i na jaki autobus muszę się przesiąść, by dojechać tam, gdzie chciałam, uzyskałam wyczerpującą odpowiedź i przynajmniej pięć osób kontrolowało, czy wysiądę na właściwym przystanku. Na moje „bardzo dziękuję, miłego wieczoru”, pożegnały mnie grzeczne uśmiechy, odpowiedzi równie miłe. Wyrwałam się z makabrycznie nabitego autobusu, znalazłam się na przystanku, gdzie stało chyba ze sto tysięcy ludzi i w ogóle nie byłam zmęczona! Świat wydawał się piękny, a sakramencko zatłoczony Rzym jak zwykle cudowny.</p>
<p> Pomyślałam sobie, że gdy w polskim autobusie komunikacji miejskiej znajduje się tylu ludzi, co tu i tylu, co tu próbuje do tego autobusu jeszcze wsiąść, to natężenie agresji jest tak wielkie, że nawet normy europejskie takiego nie przewidują, a atmosfera tak gęsta, że można ją kroić. O „magicznych” słowach można w ogóle zapomnieć, za to można usłyszeć niejedno soczyste, grube słowo, z kategorii tych, co to kiedyś były nieparlamentarne, a teraz to nie wiem, jakie są. A tu, w Rzymie… prawdziwy Wersal: przepraszam, czy mogą się państwo jeszcze troszkę przesunąć do przodu, o przepraszam, moment, tu jeszcze pani wysiada, przepraszam (za podeptanie męskim buciskiem w rozmiarze małego kajaka drobnej kobiecej stópki w eleganckim buciku) panią najmocniej, pani z czarującym uśmiechem odpowiada – ależ nie szkodzi. Bo pani rozumie, że każdy chce jechać, że ten pan nie udaje, że nie słyszy prośby o przesunięcie i że nie nadepnął tej pani z czystej chęci odreagowania frustracji z całego tygodnia, ale naprawdę zrobił to niechcący, z powodu ścisku. Boże, pomyślałam, umarłam i jestem w raju!!! Od tej pory już nie mówię „jaki Wersal” , tylko „normalnie jak w Rzymie, w autobusie, w godzinach szczytu”.</p>
<p> Jedyna rzecz, której mi tu brakuje, gest, który ja uwielbiam i który mimo wszystko nadal w Polsce jest bardzo popularny i wykonywany dość często. Całowanie kobiet w rękę… Gwiżdżę na argumenty, że to niehigieniczne. Ja – niezależna, przebojowa kobieta przełomu XX i XXI wieku, co to sama koło w samochodzie zmieni, kran cieknący naprawi i przesunie szafę, ja – całowana w rękę czuję się wreszcie kobietą, która robi to, do czego została stworzona – odbiera należne jej hołdy;-), która nie zmienia koła w samochodzie, nie naprawia cieknącego kranu i nie przesuwa szafy nie dlatego, że nie potrafi tego wszystkiego zrobić, tylko dlatego, że nareszcie nie musi…</p>
<br /> Tagged: <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/italia/'>Italia</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/maria-kolasinska/'>Maria Kolasińska</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/pilot-wycieczek/'>pilot wycieczek</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/pilot-wycieczek-do-wloch/'>pilot wycieczek do Włoch</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wycieczki-objazdowe-do-wloch/'>wycieczki objazdowe do Włoch</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wlochy/'>Włochy</a>, <a href='http://mariakolasinska.wordpress.com/tag/wlosi/'>Włosi</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mariakolasinska.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mariakolasinska.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mariakolasinska.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mariakolasinska.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mariakolasinska.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mariakolasinska.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mariakolasinska.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mariakolasinska.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mariakolasinska.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mariakolasinska.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mariakolasinska.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mariakolasinska.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mariakolasinska.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mariakolasinska.wordpress.com/305/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=305&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mariakolasinska.wordpress.com/2010/02/08/o-grzecznosci-klapkach-basenowych-i-kupowaniu-biletow-czyli-o-tym-ze-ten-we-francji-to-wcale-nie-jedyny-wersal-na-swiecie-czesc-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fcdf0d6b0444d4b5f84c3b299d83fc23?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">mariakolasinska</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>urwanie głowy, czyli święta, święci, szopka i prezenty</title>
		<link>http://mariakolasinska.wordpress.com/2009/12/25/urwanie-glowy-czyli-swieta-swieci-szopka-i-prezenty/</link>
		<comments>http://mariakolasinska.wordpress.com/2009/12/25/urwanie-glowy-czyli-swieta-swieci-szopka-i-prezenty/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Dec 2009 20:52:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARIA KOLASIŃSKA</dc:creator>
				<category><![CDATA[impresje duchowe]]></category>
		<category><![CDATA[Bari]]></category>
		<category><![CDATA[Befana]]></category>
		<category><![CDATA[Boże Narodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[choinka]]></category>
		<category><![CDATA[Ludwik Stomma]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Kolasińska]]></category>
		<category><![CDATA[Mira]]></category>
		<category><![CDATA[Neapol]]></category>
		<category><![CDATA[pielgrzymki do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[pilot wycieczek do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[Santa Claus]]></category>
		<category><![CDATA[Sycylia]]></category>
		<category><![CDATA[Syrakuzy]]></category>
		<category><![CDATA[wigilia]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>
		<category><![CDATA[św. Franciszek]]></category>
		<category><![CDATA[św. Mikołaj]]></category>
		<category><![CDATA[św. Łucja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mariakolasinska.wordpress.com/?p=298</guid>
		<description><![CDATA[Co zostało z atmosfery radosnego oczekiwania na święta Bożego Narodzenia? Absolutnie nic! Teraz w miejsce radosnego oczekiwania mamy przedświąteczną histerię. A po środku tego męczącego bałaganu niepodzielnie króluje przerośnięty krasnal w czerwonym kubraku, zaprojektowanym w latach 30-tych XX wieku na zamówienie koncernu coca-cola. Pan ów, z czerwonym pijackim nosem, nazywa się Santa Claus i &#8211; [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=298&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co zostało z atmosfery radosnego oczekiwania na święta Bożego Narodzenia? Absolutnie nic! Teraz w miejsce radosnego oczekiwania mamy przedświąteczną histerię. A po środku tego męczącego bałaganu niepodzielnie króluje przerośnięty krasnal w czerwonym kubraku, zaprojektowanym w latach 30-tych XX wieku na zamówienie koncernu coca-cola.</p>
<p>Pan ów, z czerwonym pijackim nosem, nazywa się Santa Claus i &#8211; nie wiedzieć dla jakiej to przyczyny &#8211; w mojej ukochanej ojczyźnie został utożsamiony ze świętym Mikołajem, który żył na przełomie III i IV wieku, był biskupem Miry (dzisiejsza Turcja) i w ikonografii przedstawiany jest jak każdy przyzwoity biskup &#8211; w ornacie, mitrze i z pastorałem. I z workiem prezentów &#8211; rzecz jasna &#8211; bo człowiek miał dobre serce i słynął z dzieł miłosierdzia, które między innymi polegały na rozdawaniu ludziom tego, czego akurat im brakowało. Gdy rodzinne strony świętego Mikołaja przeszły pod saraceńskie panowanie, zaradni kupcy włoscy zaopiekowali się relikwiami Świętego i wywieźli je cichaczem (to taki eufemizm na określenie kradzieży, notabene &#8211; włoscy kupcy cichaczem z różnych miejsc wywieźli wiele relikwii różnych świętych &#8211; ot, żeby daleko nie szukać &#8211; świętego Marka, tego, co to teraz spoczywa w pokoju w Wenecji) do słonecznej Italii i to w dodatku na południe, a dokładnie do Bari. Działo się to w wieku XI, więc piękna bazylika, jaką świętemu Mikołajowi zadedykowano, została wybudowana w stylu romańskim i jest naprawdę zachwycająca! Można wybrać się w <a href="http://www.basilicasannicola.it/home/virtualtour/pubblicazione/Tourviewer_sannicola.html"><strong>podróż wirtualną</strong></a>, bo bazylika ma świetną stronę internetową, albo w realu na wycieczkę <a href="http://www.sol-tours.pl/slm_wlochy_pd.php"><strong>Włochy Południowe</strong></a>, w programie której jest również zwiedzanie Bari.</p>
<p>To, że doczesne szczątki świętego Mikołaja spoczywają na południu Włoch, nie zmienia faktu, że i tutaj Santa Claus atakuje nas z każdej wystawy. Santa Claus we Włoszech nazywa się Babbo Natale, czyli Bożonarodzeniowy Tatuś, jego wizerunek upowszechnił się wraz z nastaniem telewizji.</p>
<p>Ale to nie Babbo Natale rozdaje włoskim dzieciom prezenty. Tradycje w tym względzie są różne w różnych regionach Włoch. Na Północy tradycyjnie jako pierwsza z prezentami zjawia się 13 grudnia święta Łucja (uzasadnione z punktu widzenia antropologii kultury &#8211; święta Łucja, patronka od spraw związanych ze światłem i chorobami oczu, relikwie w Syrakuzach na Sycylii, 13 grudnia natomiast to nie tylko rocznica wybuchu wojny polsko-jaruzelskiej, ale również moment związany z zimowym przesileniem i jego pogańskim kultem - zainteresowanych odsyłam do książki Ludwika Stommy &#8222;Słońce rodzi się 13 grudnia&#8221;). Święta Łucja przyjeżdża na osiołku, dla którego trzeba zostawić na parapecie okruchy chleba, ciastek, troszkę sucharów, żeby biedne zwierzątko się posiliło. Na parapecie dzieci zostawiają również buty, do których Święta wkłada prezenty. Oczywiście tylko grzeczne dzieci dostają prezenty, niegrzeczne włoskie dzieci dostają węgiel.</p>
<p>Ale absolutny prym wśród rozdawców prezentów we Włoszech wiedzie Befana &#8211; czarownica, która prezenty grzecznym dzieciom przynosi 6 stycznia &#8211; Epifania, czyli mówiąc po polsku w święto Trzech Króli.</p>
<p><a href="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/12/rzymska-szopka.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-237" title="Rzym - szopka na Schodach Hiszpańskich" src="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/12/rzymska-szopka.jpg?w=300&#038;h=225" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Wraz z nastaniem telewizji pojawiła się również choinka &#8211; jako element kultury masowej proweniencji anglosaskiej. Natomiast najbardziej włoską spośród wszystkich włoskich tradycji związanych z Bożym Narodzeniem, najstarszą bodaj i na wskroś chrześcijańską jest tradycja budowania szopki bożonarodzeniowej. Zwyczaj ten został zainicjowany przez świętego Franciszka, który pierwszy raz zainscenizował narodziny Chrystusa w Greccio w 1223 i do wspólnego świętowania zaprosił wszystkich, których fakt Bożego Narodzenia cieszył i tak, jak Święty, upatrywali w nim znaku Bożej miłości i nadziei. Do dziś bożonarodzeniowa szopka jest podstawowym elementem dekoracji w każdym mieście, na każdym placu, w każdym kościele i w każdym domu. W wielu włoskich miastach są organizowane wystawy szopek, w wielu miastach są muzea szopek, a w Neapolu, w samym centrum starego miasta jest nawet cała ulica (św. Grzegorza z Armenii), przy której znajdują się tylko i wyłącznie warsztaty i sklepiki, w których można kupić wszystko, co konieczne do wybudowania szopki. Słowem &#8211; to nie Kraków jest &#8222;szopkowym&#8221; zagłębiem, za którą to informację wszystkich krakusów z całego serca przepraszam;-) </p>
<p>Tak naprawdę nigdzie na świecie Boże Narodzenie nie jest tak cudowne, jak w Polsce. Tu wszystko jest na swoim miejscu &#8211; święty Mikołaj, biskup przychodzi 6 grudnia i grzecznym dzieciom zostawia prezenty pod poduszką, a niegrzecznym daje rózgą, jest wieczerza wigilijna z opłatkiem, kolędami i dodatkowym wolnym nakryciem, jest pasterka o północy, nawet jeśli proboszcz stareńki i siwiusieńki, jak gołąbek, pod choinką prezenty zostawione przez Dzieciątko (przynajmniej u nas, na Śląsku)&#8230; Żeby się tylko nie dać przed świętami zwariować i nie popaść w tą przedświąteczną histerię!!! Santa Claus go home! Niech żyje święty Mikołaj!</p>
<br /> Tagged: Bari, Befana, Boże Narodzenie, choinka, Ludwik Stomma, Maria Kolasińska, Mira, Neapol, pielgrzymki do Włoch, pilot wycieczek do Włoch, Santa Claus, Sycylia, Syrakuzy, wigilia, Włochy, św. Franciszek, św. Mikołaj, św. Łucja <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mariakolasinska.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mariakolasinska.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mariakolasinska.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mariakolasinska.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mariakolasinska.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mariakolasinska.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mariakolasinska.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mariakolasinska.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mariakolasinska.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mariakolasinska.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mariakolasinska.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mariakolasinska.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mariakolasinska.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mariakolasinska.wordpress.com/298/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=298&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mariakolasinska.wordpress.com/2009/12/25/urwanie-glowy-czyli-swieta-swieci-szopka-i-prezenty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fcdf0d6b0444d4b5f84c3b299d83fc23?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">mariakolasinska</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/12/rzymska-szopka.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">Rzym - szopka na Schodach Hiszpańskich</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>co Włochy mają współnego z włosami</title>
		<link>http://mariakolasinska.wordpress.com/2009/12/10/co-wlochy-maja-wspolnego-z-wlosami/</link>
		<comments>http://mariakolasinska.wordpress.com/2009/12/10/co-wlochy-maja-wspolnego-z-wlosami/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 22:55:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARIA KOLASIŃSKA</dc:creator>
				<category><![CDATA[impresje niefrasobliwe]]></category>
		<category><![CDATA[Berlusconi]]></category>
		<category><![CDATA[Italia]]></category>
		<category><![CDATA[Juliusz Cezar]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Kolasińska]]></category>
		<category><![CDATA[Mussolini]]></category>
		<category><![CDATA[pilot wycieczek do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki objazdowe do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>
		<category><![CDATA[Włosi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mariakolasinska.wordpress.com/?p=285</guid>
		<description><![CDATA[Podobno skojarzenia to przekleństwo. W języku polskim pierwszym skojarzeniem ze słowem Włochy jest słowo włochaty, a więc dużo włosów. Nawet małe dzieci liczą po włosku &#8211; jeden włosek, drugi włosek&#8230; Czasem obserwuję, jak moi turyści dyskretnie przyglądają się czuprynom i torsom Włochów, nogom i pachom Włoszek i jak na ich twarzach pojawia się wyraz zdumienia. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=285&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Podobno skojarzenia to przekleństwo. W języku polskim pierwszym skojarzeniem ze słowem Włochy jest słowo włochaty, a więc dużo włosów. Nawet małe dzieci liczą po włosku &#8211; jeden włosek, drugi włosek&#8230;</p>
<p>Czasem obserwuję, jak moi turyści dyskretnie przyglądają się czuprynom i torsom Włochów, nogom i pachom Włoszek i jak na ich twarzach pojawia się wyraz zdumienia. Bo włochaci nie bardziej i nie mniej niż Polacy. Czego się tu spodziewać &#8211; łysienie ma we Włoszech długą tradycję. Zaczęło się od Juliusza Cezara, który dla zakrycia łysiny czesał się &#8222;na pożyczkę&#8221;, a potem &#8211; dzięki specjalnej ustawie senatu &#8211; &#8222;mankament&#8221; (nie taki znowu straszny mankament, kwestia gustu &#8211; a o tym, jak poszechnie wiadomo, się nie dyskutuje) urody ukrywał pod wieńcem laurowym. Wspaniałomyślnie pozwalał swoim legionistom z tego żartować &#8211; jedna z żołnierskich przyśpiewek ostrzegała mężów przed łysym amantem. Łysy był Mussolini, co absolutnie nie przeszkadzało mu w rządzeniu państwem przez 20 lat, ani tym bardziej w podbijaniu damskich serc. No i łysieje Silvio Berlusconi, o którego operacyjnym przeszczepie włosów trąbiły głośno nie tylko włoskie, ale i polskie media.</p>
<p>Skąd więc wzięły się te Włochy? Podobno od germańskiego słowa walh, którym nasi sąsiedzi zza Odry określali ludy celtyckie i romańskie. Mało romantyczne wytłumaczenie, ale brzmi tak poważnie i naukowo, że nie sposób się spierać.</p>
<p>Kogo zainteresował temat, może poszperać na stronie <a href="http://www.italiawpolsce.pl/"><strong>http://www.italiawpolsce.pl</strong></a></p>
<br /> Tagged: Berlusconi, Italia, Juliusz Cezar, Maria Kolasińska, Mussolini, pilot wycieczek do Włoch, wycieczki objazdowe do Włoch, Włochy, Włosi <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mariakolasinska.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mariakolasinska.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mariakolasinska.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mariakolasinska.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mariakolasinska.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mariakolasinska.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mariakolasinska.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mariakolasinska.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mariakolasinska.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mariakolasinska.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mariakolasinska.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mariakolasinska.wordpress.com/285/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mariakolasinska.wordpress.com/285/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mariakolasinska.wordpress.com/285/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=285&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mariakolasinska.wordpress.com/2009/12/10/co-wlochy-maja-wspolnego-z-wlosami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fcdf0d6b0444d4b5f84c3b299d83fc23?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">mariakolasinska</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>o kierowcach, niedźwiedziu i Monte Cassino</title>
		<link>http://mariakolasinska.wordpress.com/2009/11/26/o-kierowcach-niedzwiedziu-i-monte-cassino/</link>
		<comments>http://mariakolasinska.wordpress.com/2009/11/26/o-kierowcach-niedzwiedziu-i-monte-cassino/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Nov 2009 20:19:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MARIA KOLASIŃSKA</dc:creator>
				<category><![CDATA[impresje patriotyczne]]></category>
		<category><![CDATA["Dziadek i niedźwiadek"]]></category>
		<category><![CDATA["Piwko dla niedźwiedzia"]]></category>
		<category><![CDATA[cmentarz polski na Monte Cassino]]></category>
		<category><![CDATA[II Korpus Wojska Polskiego]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Dłużewska]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Kolasińska]]></category>
		<category><![CDATA[Monte Cassino]]></category>
		<category><![CDATA[niedźwiadek wojtek]]></category>
		<category><![CDATA[pielgrzymki do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[pilot wycieczek]]></category>
		<category><![CDATA[Wiesław Lasocki]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki objazdowe do Włoch]]></category>
		<category><![CDATA[Władysław Anders]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mariakolasinska.wordpress.com/?p=186</guid>
		<description><![CDATA[Każdy pilot wie, że dobry, doświadczony kierowca to skarb. Nie tylko zna drogę, dojedzie wszędzie, wszędzie trafi, dla ludzi w grupie miły, pilotowi kawkę w autobusie zrobi, ale i czasem coś ciekawego podpowie, bo przecież jeździ z różnymi pilotami i niejedną ciekawą historię słyszał. Moim skarbem okazał się pan Wiesiu &#8211; serdecznie pozdrawiam &#8211; który [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=186&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2011/10/dziadekwojtek.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-489" title="Wojtek z żołnierzami - zdjęcie, które otrzymałam od Łukasza Wierzbickiego, autora książki &quot;Dziadek i niedźwiadek&quot;" src="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2011/10/dziadekwojtek.jpg?w=300&#038;h=204" alt="" width="300" height="204" /></a>Każdy pilot wie, że dobry, doświadczony kierowca to skarb. Nie tylko zna drogę, dojedzie wszędzie, wszędzie trafi, dla ludzi w grupie miły, pilotowi kawkę w autobusie zrobi, ale i czasem coś ciekawego podpowie, bo przecież jeździ z różnymi pilotami i niejedną ciekawą historię słyszał.</p>
<p>Moim skarbem okazał się pan Wiesiu &#8211; serdecznie pozdrawiam &#8211; który opowiedział mi o Wojtku.</p>
<p>Ale od początku. Monte Cassino, a dokładnie cmentarz polski na Monte Cassino to dla mnie miejsce szczególne i niezwykłe. Mój Rzym, moja Jerozolima i moja Mekka. Nie wiem, jak to się stało, nie mogę się poszczyć faktem, że ktoś z mojej rodziny tam walczył i bardzo tego żałuję, bo byłabym z tego dumna jak z żadnej innej rzeczy na świecie. Nie wiem, jak to się stało, ani w którym momencie, że nabrałam do tego miejsca i jego historii takiego osobistego i bardzo emocjonalnego stosunku. Historyk z wykształcenia &#8211; fakt. Dość dobrze po studiach miałam opanowane zagadnienie udziału żołnierzy polskich w walkach na wszystkich frontach II wojny światowej, ale na chłodno, bez emocji. A potem, już jako pilot, przygotowując się do wyjazdów, w programie których była wizyta na Monte Cassino, zaczęłam czytać coraz więcej na ten temat. I nie mogę sobie przypomnieć kiedy i nad którą książką po raz pierwszy popłynęły mi łzy&#8230; I tak już zostało. Zawsze, kiedy opowiadam tę historię łamie mi się głos, a kiedy na zakończenie cytuję napis umieszczony na obelisku upamiętniającym żółnierzy 3 Dywizji Strzelców Karpackich na Wzgórzu 593: &#8222;Za wolność naszą i waszą my, żołnierze polscy oddaliśmy Bogu &#8211; ducha, ziemi włoskiej &#8211; ciało, a serca Polsce &#8221; i mówię, że MUSIMY o tym pamiętać, bo jeśli my zapomnimy, to kto?&#8230; &#8211; beczę jak małe dziecko i wcale się tego nie wstydzę!!! Z reguły 3/4 grupy płacze wraz ze mną, a reszta siedzi w milczeniu zażenowana sytuacją i rozchwianiem emocjonalnym pani pilot. I niech im będzie na zdrowie! A ja i tak zawsze będę się tam wzruszać.</p>
<p> <a href="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/mis1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-187" title="Wojtek - niosący pocisk stał się emblematem 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii" src="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/mis1.jpg?w=237&#038;h=300" alt="" width="237" height="300" /></a>We wrześniu tego roku, w drodze powrotnej z Sycylii, po takiej mojej patriotyczno-płaczliwej przemowie, dla rozładowania atmosfery, pan Wiesiu zapytał: &#8222;A o Wojtku nie opowiadasz?&#8221; O jakim Wojtku na Boga żywego!? &#8222;No, o tym niedźwiedziu, co nosił amunicję żołnierzom&#8221;. Dostałam po nosie, wydawało mi się, że już wiem tak dużo. Historyk! Wstyd!</p>
<p>Po powrocie zaczęłam szukać informacji o Wojtku - bibliografie, Internet, nawet pytałam znajomych. I nagle &#8211; wodospad wiadomości. Nawet w radiowej Trójce, w programie dla dzieci &#8222;Zagadkowa niedziela&#8221; spotkanie z Łukaszem Wierzbickim, autorem książki dla dzieci pod tytułem &#8222;Dziadek i niedźwiadek&#8221; opowiadającej jak mały perski miś stał się wielkim polskim niedźwiedziem i z 22 Kompanią Zaopatrywania Artylerii przeszedł cały szlak bojowy II Korpusu pod wodzą gen. Andersa i trafił na emigrację do szkockiego ZOO. Taka bajkowa wręcz historia, ciepła, zabawna, dająca choć na moment odetchnąć od wielkich dramatów. Jakby ten niedźwiedź przez Boga samego został zesłany, by ludzie w tych strasznych czasach mogli ocalić resztki człowieczeństwa (a co &#8211; miał Tobiasz psa, to II Korpus mógł mieć niedźwiedzia, prawda?).</p>
<p>Dziś w TVP Historia przez zupełny przypadek trafiłam na film &#8222;Piwko dla niedźwiedzia&#8221; w reżyserii Marii Dłużewskiej. Wśród różnych historii o Wojtku pojawiła się i ta o księciu Karolu, który będąc z wizytą w Instytucie im. gen. Sikorskiego w Londynie, zatrzymał się przy rzeźbie Wojtka. Zaczęto mu opowiadać o niedźwiadku, ale książę przerwał, mówiąc, że zarówno on, jak i jego obydwaj synowie znają dobrze tę historię z programów radiowych i opowiadań. I w tym miejscu trafił mnie ciężki szlag!!! Dlaczego je nie wychowałam się słuchając takich opowieści!? Dlaczego ja musiałam dowiedzieć się o Wojtku przez zupełny przypadek i dopiero teraz? Dlaczego pani w przedszkolu nie czytała nam książki Wiesława Lasockiego &#8222;Wojtek spod Monte Cassino: opowieść o niezwykłym niedźwiedziu&#8221;? Dlaczego nie było jej w kanonie lektur? I komu mam za to nawymyślać? Brytyjskie dzieci znają tę historię, a polskie?</p>
<p>Może uda mi się gdzieś zdobyć książkę Lasockiego. Na razie na półce z literaturą dotyczącą Monte Cassino stoi &#8222;Dziadek i niedźwiadek&#8221; i czeka na moją malutką bratanicę. Ona usłyszy o Wojtku we właściwym czasie.</p>
<p>A ha, ciekawa strona do odwiedzenia: <a href="http://www.montecassino.org.pl/"><strong>http://www.montecassino.org.pl</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Polecam również stronę autora książki &#8222;Dziadek i niedźwiadek&#8221;: <strong><a href="http://www.lukaszwierzbicki.pl/">http://www.lukaszwierzbicki.pl</a></strong></p>
<p><em>Z koresponedencji z Łukaszem Wierzbickim:</em></p>
<p><em>Trafiłem na bloga.</em><br />
<em>Cieszę się bardzo, że książeczka Dziadek i niedźwiadek trafiła na Waszą półkę!</em><br />
<em>Pozdrawiam serdecznie!</em><br />
<em>Łukasz</em></p>
<p><em>Pani Łukaszu,</em><br />
<em>dziękuję za miłe słowa (od samego Autora!!!) i za zdjęcie.</em><br />
<em>Jeśli Pan pozwoli, dodam na swoim blogu namiary na Pana stronę i wykorzystam zdjęcie.</em><br />
<em>Żałuję tylko niezmiernie, że nie trafiłam na Pańskie książki, gdy uczyłam jeszcze cudze dzieci historii. Za to cała rodzina i znajomi są systematycznie obdarowywani Pana książkami:-)</em><br />
<em>Pozdrawiam serdecznie</em><br />
<em>Maria Kolasińska</em></p>
<p><em>Ależ oczywiście, nie mam nic przeciwko publikacją zdjęć i linku.</em><br />
<em>I obiecuję, że Dziadek i niedźwiadek nie jest moim ostatnim słowem w staraniach o popularyzację polskiej historii wśród najmłodszych.</em><br />
<em>Historii, którą da się lubić.</em><br />
<em>Pozdrawiam</em><br />
<em>Łukasz</em></p>
<br /> Tagged: "Dziadek i niedźwiadek", "Piwko dla niedźwiedzia", cmentarz polski na Monte Cassino, II Korpus Wojska Polskiego, Maria Dłużewska, Maria Kolasińska, Monte Cassino, niedźwiadek wojtek, pielgrzymki do Włoch, pilot wycieczek, Wiesław Lasocki, wycieczki objazdowe do Włoch, Władysław Anders, Łukasz Wierzbicki <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mariakolasinska.wordpress.com/186/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mariakolasinska.wordpress.com/186/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mariakolasinska.wordpress.com/186/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mariakolasinska.wordpress.com/186/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mariakolasinska.wordpress.com/186/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mariakolasinska.wordpress.com/186/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mariakolasinska.wordpress.com/186/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mariakolasinska.wordpress.com/186/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mariakolasinska.wordpress.com/186/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mariakolasinska.wordpress.com/186/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mariakolasinska.wordpress.com/186/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mariakolasinska.wordpress.com/186/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mariakolasinska.wordpress.com/186/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mariakolasinska.wordpress.com/186/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mariakolasinska.wordpress.com&amp;blog=10512169&amp;post=186&amp;subd=mariakolasinska&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mariakolasinska.wordpress.com/2009/11/26/o-kierowcach-niedzwiedziu-i-monte-cassino/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fcdf0d6b0444d4b5f84c3b299d83fc23?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">mariakolasinska</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2011/10/dziadekwojtek.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">Wojtek z żołnierzami - zdjęcie, które otrzymałam od Łukasza Wierzbickiego, autora książki &#34;Dziadek i niedźwiadek&#34;</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://mariakolasinska.files.wordpress.com/2009/11/mis1.jpg?w=237" medium="image">
			<media:title type="html">Wojtek - niosący pocisk stał się emblematem 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
